Komórka od Dawczyni największym darem – historia Justyny

Strona główna/Historie Pacjentów/Komórka od Dawczyni największym darem – historia Justyny

Justyna od zawsze miała dużo szczęścia – w szkole była najlepszą uczennicą, skończyła renomowaną uczelnię z wyróżnieniem, znała języki obce, zdobywała nagrody i wyróżnienia w licznych konkursach. Jeszcze podczas studiów dostała się na staż w międzynawowej korporacji, dzięki czemu rozwój jej kariery był łatwiejszy i szybszy, niż u większości jej rówieśników.To wszystko udało jej się właściwie bez wsparcia ze strony rodziny. Dziewczynę od najmłodszych lat wychowywała babcia, która robiła co mogła, by zapewnić jej byt i opiekę, ale nie nadążała za aspiracjami swojej podopiecznej.

Mimo sukcesów jedna rzecz nie dawała Justynie spokoju – jeszcze w szkole podstawowej i gimnazjum, podczas, gdy wszystkie jej koleżanki dostawały pierwszą miesiączkę, u niej samej nie było żadnych oznak zbliżającej się menstruacji. Poważnie zaczęła martwić się o swoje zdrowie w liceum. Wtedy też pierwszy raz zgłosiła się do lekarza. Miała 19 lat, a miesiączka nie wystąpiła. W badaniu ginekologicznym oraz USG stwierdzono brak jajników oraz zbyt mały trzon macicy. Diagnoza zabrzmiała groźnie, ale była zbyt młoda, by pojąć wszystkie jej konsekwencje.

Miłość Justyny

Po jakimś czasie poznała Pawła, który był opiekunem jej stażu. Miała wtedy 21 lat, on – 30. Starszy i dojrzały kolega zupełnie zawrócił jej w głowie. Od pierwszego momentu wiedziała, że ich znajomość to coś poważnego. Gdy zaczęli poruszać kwestie rodziny i wspólnej przyszłości, zdobyła się na trudną rozmowę z Pawłem. Powiedziała o swoich problemach zdrowotnych i obawach o to, że być może nie będzie mogła zostać mamą. Reakcja Pawła upewniła ją tylko w przekonaniu, że jest mężczyzną jej życia. Zamiast się martwić od razu zaczął zastanawiać się nad możliwościami, jakie mają. Zaraz po ślubie zdecydowali się na wizytę w specjalistycznej klinice zajmującej się niepłodnością.

In vitro z komórką dawczyni

Konsultacja i badania przyniosły wiele istotnych informacji. Tylko dzięki wsparciu Pawła i życzliwości personelu kliniki, Justyna była w stanie poradzić sobie z diagnozą. Okazało się, że nie posiada własnych komórek jajowych, a jedyną szansą na urodzenie dziecka jest zapłodnienie in vitro z wykorzystaniem jajeczka dawczyni. W głowie Justyny huczało od natrętnych myśli – nie tak wyobrażała sobie przyszłość  swoją i Pawła, nie czuła się też  gotowa na walkę, ból i stres. Po powrocie do domu długo rozmawiała z mężem. Gdy emocje opadły, postanowili spróbować leczenia. Po 5 miesiącach oczekiwania znalazła się dawczyni o zgodnych cechach fenotypowych. Los się do nich uśmiechnął.

Rozterki Justyny

Pierwszy embriotransfer został zaplanowany tuż po Świętach Bożego Narodzenia. Dla Justyny nie był to łatwy czas – nieustannie myślała o tym, czy da radę przejść całą procedurę, czy będzie miała tyle sił, by podnieść się z porażki, jeśli się nie uda. Z dnia na dzień wątpliwości stawały się coraz większe… w końcu  postanowiła się wycofać, odpuścić. Zadzwoniła do kliniki i powiedziała, że rezygnuje z leczenia. Paweł był zaskoczony. Trudno było mu zrozumieć postępowanie żony. Mówił o wysiłku, który włożyli w przygotowania, o ich wspólnych marzeniach, o swoich dylematach i tym, jak sobie z nimi radzi. Podkreślał, że zaakceptuje każdą decyzję Justyny, ale prosił ją o namysł. Na początku dziewczyna nie chciała go słuchać, z czasem jednak wzrastała jej motywacja. Zaufała mężowi i ponownie odezwała się do kliniki.

Kolejny termin transferu został wyznaczony na kwiecień. Postanowili, że bez względu na wszystko nie poddadzą się i będą walczyć. Ku ich zaskoczeniu, wyniki badań i weryfikacje medyczne wskazywały na ciążę. Udało się i to za pierwszym razem! Ciąża przebiegała bez żadnych komplikacji, porodu Justyna nie pamięta wcale – wydawało jej się, że trwał chwilę. Do dziś dziękuje Pawłowi, że nie pozwolił jej wtedy zrezygnować. Justyna odzyskała dawną pewność siebie, a los ponownie się do niej uśmiechnął – oczami małego Oskara :) Była szczęśliwa bardziej, niż kiedykolwiek się spodziewała…

O autorze:

Kliniki Leczenia Niepłodności INVICTA to nowoczesne placówki medyczne stawiające na rozwój, wiedzę i kompetencje, które przekładają się na jakość i skuteczność leczenia. Procedury wykonywane w naszych Klinikach są zgodne z najnowszymi osiągnięciami medycyny, wyróżniają się kompleksowością i skutecznością.

Zostaw komentarz